środa, 4 lutego 2015

Manicure japoński

Nowość w moim paznokciowym dorobku. Ratunek dla paznokci zmęczonych ciągłym malowaniem, nakładaniem hybrydy czy żelu. 

Hybryda poza szeregiem niewątpliwych zalet, takich jak piękny wygląd dłoni, długie utrzymywanie się na paznokciach, utwardzanie płytki-a co za tym idzie danie nam możliwości zapuszczenia jej do wymarzonej długości, posiada jedną wadę. 
 Ciągłe nakładanie i zdejmowanie hybrydy co dwa tygodnie niewątpliwie nie jest obojętne dla naturalnego paznokcia.
 Malowanie od nowa łączy się z matowieniem (delikatnym bo delikatnym) płytki, czyli nieznacznym zmniejszeniem jej grubości. Nieodpowiednie ściąganie lakieru (zębami lub metalowymi narzędziami) sprawia że płytka jest poszarpana, miejscami popękana, brzydka i matowa. Jestem na to żywym dowodem, od września, regularnie, raz na dwa tygodnie a czasem i częściej zmieniałam kolor moich paznokci, przez co z twardych, grubych i w zasadzie niezniszczalnych szponów dorobiłam się cienkich, poszarpanych paznokci których nie mogę zapuścić, ponieważ są łamliwe. No cóż, mądry polak po szkodzie. Odstawiłam hybrydę na jakiś czas i zaczęłam regularnie stosować odżywkę do paznokci. W tym samym czasie jedna z koleżanek przypomniała mi o japońskim manicure, o którym coś tam wiedziałam, myślałam nawet o zakupie ale jakoś tak... nie było okazji... 
w końcu jednak zamówiłam swój zestaw, i uważam że była to jedna z lepszych inwestycji ostatniego czasu.



Manicure japoński nazywany jest "ostatnią deską ratunku" dla osłabionych paznokci. Pierwsze wzmianki na temat tej metody pojawiały się już ok 400 lat temu, kiedy to arystokratki wcierały w swoje paznokcie przeróżne pasty, aby nadać im blask i zdrowy kolor.  

Zabieg składa się z kilku etapów:
-przygotowanie paznokcia (skórki, kształt)
-delikatne(!) zmatowienie płytki
-wtarcie w paznokcie pasty
-wtarcie w paznokcie pudru, aby przedłużyć trwałość pasty-to w niej znajdują się wszystkie dobroczynne składniki. Między innymi:
krzemionka pochodząca z Morza Japońskiego, pyłek pszczeli, keratyna oraz witaminy A+E.

Zabieg jest banalnie prosty, trwa ok 30-40 minut i daje niesamowite efekty od pierwszego razu, chociaż zalecane jest żeby wykonać go 3-4 razy w dwutygoniowych odstępach, dla optymalnych efektów. Pomiędzy zabiegami zalecana jest również rezygnacja z malowania paznokci.

Tak prezentowały się moje paznokcie przed zabiegiem:




Tak wyglądają aktualnie (po pierwszym zabiegu):

Od razu po wykonaniu zabiegu (skórki dodatkowo posmarowane oliwką)
Dzień po wykonaniu zabiegu. 


Paznokcie wyglądają jak pomalowane nabłyszczającą emalią, płytka ma zdrowy kolor.
Gorąco polecam osobom które dopiero co pozbyły się hybrydy z paznokci i chcą je zregenerować, jak również tym którzy nie są w stanie zapuścić paznokci ze względu na ich łamliwość czy rozdwajanie. Ja jestem zakochana :)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Wzornik. Do wyboru, do koloru (:

Przedstawiam wam aktualny wzornik. Kolorów wciąż przybywa, więc będzie on na bieżąco aktualizowany. Na chwilę obecną mam do zaoferowania 23 kolory. 





niedziela, 11 stycznia 2015

#13 Rimmel punk-rock

Wyjątkowo zwykły lakier do paznokci.
Lakier rimmel punk-rock.
Wyjątkowo ładny, ciemny szary z domieszką fioletu.


#12 granat i błękit

Ze względu na pozostawiającą wiele do życzenia jakość zdjęć, oraz powtarzalność kolorów, zamieszczam post zbiorczy, żeby nie mieszać w archiwum :) 



Błękit oraz ciemny szary z domieszką granatu i fioletu (wyjątkowy kolor, który bardzo ciężko znaleźć u innych firm, często zastępuje czarny lakier, jest wyjątkowo elegancki i... inny) firmy Eclipse. 


#11 metaliczny granat

Za którym osobiście nie przepadam, wciąż podbija serca coraz to większej ilości osób!
Ładnie i elegancko prezentuje się na krótkich paznokciach i bladej skórze.


Hybryda Eclipse